reflection

kobiecość

Czym dla Ciebie jest kobiecość? Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie z tym słowem?

Kiedyś, jak byłam mała myślałam sobie, że kobiece jest bycie zawsze elegancką, dostojną. Wiecie tak te wszystkie kobiety sukcesu z filmów. Nogi do nieba, koniecznie w wysokich szpilkach! Zgrabne ciała, ubrane w idealnie skrojone garsonki czy sukienki. Nienaganna fryzura i makijaż pasujący do okazji. Myślałam sobie, że nigdy nie będę taka jak one. Bo przecież trzeba być kimś, żeby być kobiecą. Ciągle jednak, choć z coraz większą świadomością siebie chciałam być kobieca. Chyba jak każda mała dziewczynka, miałam swoje idolki do których chętnie się upodabniałam. Najpierw te z bajek, potem z seriali, aktorki i piosenkarki.  Z koleżankami często bawiłyśmy się pokazy mody czy występy. Przebrane w chusty albo w rzeczy mam, często w ich butach, obowiązkowo tych najwyższych, dawałyśmy popisy. Fajne to były czasy! Im byłam starsza tym częściej zmieniały się osoby, które mnie fascynowały. Ich styl, sposób bycia. Zawsze chciałam być jak ktoś. Bo przecież to były takie piękne kobiety!

A teraz? Dojrzałam. Jestem w pełni świadoma swoich zalet i wad. Wiem co mogę i powinnam dla siebie zrobić. Co jest dla mnie dobre, co złe. Kobiecość nabrała zupełnie nowego znaczenia. To już nie tylko seksowne ciało i dobrze dobrany makijaż. Racja, fajnie jest czasem się odstawić jak szczur na otwarcie kanału. Jednak kobiecość nie jest czymś od święta. To coś więcej. To nasz sposób bycia. Nasz styl. To uśmiech na twarzy nawet, gdy wcale nie jest do śmiechu. To wzruszanie się przy byle okazji. To emocje trzymane na wodzy czy wypisane na twarzy. To fałdki gdzieniegdzie. To błysk w oku. To mały biust, duży tyłek, duży biust, mały tyłek. To cięty język. To radzenie sobie w beznadziejnych sytuacjach. Bo wiecie kobiety są fighterkami! Mimo przeszkód pną się z gracją do celu. Potrafią dokonać rzeczy niemożliwych. To pewność siebie. Umiejętność podejmowania decyzji i mówienie głośno swojego zdania.

W czwartek zadziały się niepojęte dla mnie rzeczy. Nie potrafię się od tego czasu pozbierać totalnie. Coś we mnie pękło totalnie. Czuję nie tylko ogrom żalu i niezrozumienia, ale mieszankę emocji oraz bezradności. Skończył się czas praw i zwykłego człowieczeństwa. Ktoś postanowił, o ironio! kobieta, zabrać nam coś ważnego – wybór. W dodatku ten najtrudniejszy z możliwych. Bo nikt nie wmówi mi, że podjęcie decyzji o aborcji jest łatwe. Kto nigdy nie przeżył tego, co matki, które musiały uciekać się do takich decyzji, nie jest w stanie wiedzieć co czuły. Jak przerażający musiał to być ból. Jak bardzo pękło im serce. Czas tych ran nie zaleczył ani nie wymazał. Pozwolił jedynie na przyzwyczajenie się do nich, zaakceptowanie. Od czwartku tej możliwości kobiety nie mają. Parę osób postanowiło, że powinnyśmy cierpieć w imię ochrony życia, nawet tego któremu nie będzie dane przeżyć. Które z góry skazane jest na niepowodzenie i wielkie męczarnie.

Nie umiem tego pojąć, choć próbuję od kilku dni. Nie jest to łatwe. W tych dniach przekonałam się jednak jak wielka jest wśród kobiet solidarność. Jak bardzo pragną sobie nawzajem pomóc. I to jest dla mnie największy przejaw nie tylko empatii, ale i kobiecości. Bo kobieta kobiecie nie powinna być wrogiem, a przyjaciółką. Wspierajmy się kobiety!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *